czwartek, 9 października 2014

Sweter, czapka i Hannibal

Ostatnio miałam awarię sprzętu o czym tu pisałam. Okazało się, że sweter, który wydziergałabym w 2 tygodnie [patrząc na przyrost robótki na dzień] musi poczekać. Szczęściem będzie to dopiero zimowy sweter, mimo, że w jesiennym klimacie. Aczkolwiek patrząc po moim odczuwaniu zimna nie zgrzałabym się w nim i teraz. Czas jego końca wydłuża się zamiast skracać. Z braku drutków robótka leżała prawie tydzień odłogiem. Za to nadrobiłam sobie ostatni sezon "X files". :)

Wspominałam też jak to bez dziergania nie mogę, więc zaczęłam czapkę. Po nastu próbach: za mała, za duża, wzór brzydko wychodzi itd. itd. w końcu wczoraj przysiadłam, skończyłam i zrobiłam jej kąpiel. Miało mi to zająć góra 2 dni... w rzeczywistości wyszło co najmniej 3 razy dłużej. Trudno.
Dzisiaj spędziłam dobrych prawie 7 godzin nad spisywaniem wzoru. A nadal nie koniec. Niby takie proste, ale ile się nagłowiłam i naklikałam przy 'charcie' to głowa mała. Do tego odejmowanie oczek... koszmar! Najpierw robię tak jak leci, ale jeśli wzór puszczam w świat to fajnie byłoby napisać tak, aby było ładnie i symetrycznie. Guzik! Oczopląsu dostaję od tych skrótów, zabazgranych numerkami kartek.
Czapka leży nadal mokra, już ponad dobę i czeka sobie na zdjęcia.


A ja wieczorem nadganiam książki. "Czerwony Smok" T. Harrisa zupełnie mnie nie zawiódł. Może poza irytującym Willem G. Jak to się złożyło, że historia niby o dr Hannibalu a o dziwo są o nim jedynie może ze 3 wzmianki i koniec. Za mało, za mało. Mimo to opowieść wciągnęła mnie porządnie i mogę z czystym sercem polecić. Więcej nie ma co pisać, bo moim zdaniem te książki mówią same za siebie. Całą serię z Lecterem uwielbiam i stawiam ją w swojej czołówce, [jeśli chodzi o serie] może nawet na podium. ^^
Nie wiem czemu ale fascynuje mnie czytanie o seryjnych mordercach... znacie jeszcze jakieś książki o takiej tematyce?

Po takich mroczniejszych powieściach poczytam sobie coś lżejszego. I o kocie!
"Kleo i ja" Helen Brown to pozycja, którą miałam od dawna zapisaną na swoim profilu [na www.lubimyczytać.pl] i bez namysłu spakowałam ją do torby kiedy tylko ujrzałąm ją niespodziewanie w nowościach bibliotecznych. Nie mogę przepuścić kociej historii. ;)

Mam nadzieję, że następnym razem pokażę już coś gotowego, bo ostatnio jedynie książki i robótki w trakcie. Za rzadko piszę, oj, oj.


Macie już zimowe robótki? 
Czy robicie jeszcze przejściówki na jesień?

10 komentarzy:

  1. Z takich znańszych książek o seryjniakach przychodzi mi do głowy cykl powieści o Lincolnie Rhyme Jeffreya Deavera - "Kolekcjoner kości" między innymi. Nie wiem czy dobre, bo nie czytałam, ale dość popularne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) nie omieszkam sprawdzić recenzji.

      Usuń
  2. W dawnych czasach, Twoje zainteresowanie takimi książkami od razu zostałoby potraktowane, jako predyspozycja do tekiej morderczej działalności^^ Ale spokojnie, teraz takie oddziaływanie mają tylko gry komputerowe ;p
    Widzę, że nieźle Cię wymęczyła czapka ;) Ale efekt zapewne będzie wart tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym akurat wypadku cieszę się, że nie żyję w dawniejszej epoce. :)

      Oj tak, ale w końcu miałam taki 1 dzień, który był chyba specjalnie po to, aby wreszcie się udało. Przysiadłam na dłuuugo i czapka skończona. :)

      Usuń
  3. Ja wiem co znaczy pisanie wzoru więc współczuję. Zdecydowanie łatwiej się dzierga niż robi czytelny opis. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taak. Nawet jak ma się porządne notatki to można dostać oczopląsu od przepisywania, przecinków, znaczków itd. :)

      Usuń
  4. Nie potrafię rozpisać wzoru na kilka rozmiarów - to pewnie koszmarna robota. Jedyne, co robię, to bardzo dokładnie zapisuję jak dziergam dany sweter. Potem jest mi nieco łatwiej, gdy zaczynam kolejny z tej samej włóczki.
    Miłego dnia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie opanowałam jeszcze tego, ale wszystko przed nami. :) Wprawę złapiemy i będziemy szaleć.
      Dziękuję!
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Hahaha! Ja też tak mam, że uwielbiam morderstwa! Książka czy serial, w którym się nie mordują z mojej perspektywy nie ma sensu, nawet jeśli jest dobry - w ten sposób poddałam się przy 6 czy 7 odcinku bardzo dobrego swoją drogą serialu obyczajowego Mad Men! Co do morderstw (wprawdzie nie seryjnych, ale może jakoś to przebolejesz), to z czystym sumieniem polecam Simona Becketta, który jest moim najnowszym odkryciem i od razu wylądował w czołówce faworytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zapiszę go sobie, kiedyś już obił mi się o uszy. :)
      Ale prawda, jak nie ma morderców w książce czy filmie to tak nie wciąga. Jak się wkręciłam w to tak nie mogę teraz wyjść. :p

      Usuń