środa, 22 października 2014

"Kleo i ja" i "Niewinny"

Podczas kilku ostatnich dni, jakoś od czasu skończenia lawendowej czapki,  a potem końcówki swetra, czyli od 17 października nie miałam nic na drutach! Dacie wiarę? Prawie jak odwyk dziewiarski. W planach 3 rzeczy do rozpoczęcia, ale żadna z nich nie jest robótką hop siup. Zaczynając od ażurowej chusty, której wzór jest mocno wymagający- więc pilnowanie każdego oczka to podstawa. Potem sweter mój, który dopiero w głowie powstaje, bo póki co przeplatają się na niego różne pomysły, ale konkretnie jasnej całości nadal jeszcze brak. Aż po kolejny sweter, w którym jestem zakochana od dawien dawna, ale jak udało mi się nabyć włóczkę, to próbka różni się o 4 oczka od tej zalecanej we wzorze. Byłam tego jak najbardziej świadoma, ale boski czerwony kolor, miękkość i cena przekonały mnie, aby ponownie zaufać Peruvianowi od Filcolany. Tym razem z przeznaczniem na coś znacznie większego kalibru niż czapki. Czekało mnie więc przeliczanie wzoru. Ile się nie nagłówkowałam, nie napytałam itd. itd. to ja wiem. Myślałam też o robótce 'bezmyślnej' czyli takiej przy której można coś oglądać albo grać w karcianki, ale jakoś nie umiem sobie teraz wciskać takich zapychaczy jeśli nie są wcześniej ustawione w kolejce 'koniecznie do dziergania'.
Dziś się przemogłam i zaczęłam ten obliczeniowy sweter. :) Przyjemność ogromna, bo jestem pod wrażeniem tego mięciuśkiego ściągacza.
Pewnie czekają mnie jeszcze dalsze przeróbki odnośnie tego wzoru, ale nie dam się! ^^

A dzięki akcji Maknety książkowo też trochę do przodu, a przynajmniej bez obsuwy. W zeszłym tygodniu skończyłam "Kleo i ja" i jestem niezmiernie z tego zadowolona... bo już dłużej nie mogłam. 


Wybaczcie, ale naprawdę ta książka mnie męczyła, mimo, że jestem ogromną kociarą. Głównej bohaterki- kotki Kleo- o której miała być ta historia, było według mnie rzeczywiście tyle 'co kot napłakał'. I tak więcej niż w jakiejkolwiek innej do tej pory przeze mnie czytanej, ale jak na powieść "O kotce, która uratowała rodzinę" było zdecydowanie za mało. Mam wrażenie, że jedynie pojawiała się gdzieś w tle. Wydawało mi się, że miejscami było sporo naciągania, a w dodatkową irytację wpędzały mnie skoki czasowe: tratata cośtam... "a pięć lat później..."... "dziesięc lat później". Czytam a tu nagle okazuje się, że ni stąd ni z owąd akcja nagle toczy się dobre kilka lat do przodu. W zasadzie czułam się znudzona i nic mnie tam nie zaskoczyło, ani nie wciągnęło. Gdyby nie to, że siedziałam dobre kilka godzin w poczekalni u lekarza to pewnie bym jej nie skończyła. Czuję się zawiedziona tą książką.


Ale liczę, że odbiję sobie z Cobenem. ^^ Tym razem będzie to "Niewinny", który jest póki co mocno wciągający i nawet przestały mi przeszkadzać te przeskoki - rozdział taki bohater, w innym kolejny- bo oba wątki są równie interesujące.

Trzymajcie się ciepło- u mnie już idą przymrozki. 
Aż zastanawiam się nad wydzierganiem komina...

15 komentarzy:

  1. O, ciekawa jestem tego Cobena. Tyle już o nim słyszałam, a jakoś jeszcze po niego nie sięgnęłam :)

    Co do robótek, to plany ambitne. Zazdroszczę! Ja ostatnio samą drobnicę uskuteczniam i przydałoby się jakieś wyzwanie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, przynajmniej "Jedyną szansę", którą przeczytałam. "Niewinny" to dopiero jego druga książka, po którą sięgnęłam. ;)

      A jakże- wyzwania muszą być. ^^

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Co to za odwyk dziewiarski, kiedy myśli są wciąż zajęte planowaniem robótek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... w sumie racja XD
      no to może dziewiarska dieta?

      Aj, nieważne i tak już znowu dziergam, haha >:)

      Usuń
  3. Nie męczyłabym się z tamtą książką, dobrze, że już masz ją za sobą!
    Czerwona wełna przepiękna, jestem ciekawa, co z niej będzie, ściągacz wygląda na niesamowicie miękki i przytulaśny! *^o^*~~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też gdyby to nie była jedyna sensowna rzecz do robienia w poczekalni. :p
      Wygląda i taki jest, co chwila go macam XD

      Usuń
  4. Super ta czerwona włóczka:)) Coben taki znany, a ja jeszcze nic nie przeczytałam. Bardzo ładna zakładka, ręczna robota ?^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja dopiero zaczynam- ale przypomniało mi się, że Graham jeszcze chyba popularny z tych klimatów.
      Dziękuję- podejrzewam, że tak, ale tym razem nie mojego autorstwa- dostałam. ^^

      Usuń
    2. tfu- Grisham miał był.
      Za dużo "Hannibala" XD

      Usuń
  5. Kurczę! Tyle czasu bez drutów? Szok! Nie dałabym rady. Chociaż próbeczkę bym zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, czasem mi sie zdarza, sama nie wiem jak. :)

      Usuń
  6. Hmmm... chyba "Niewinnego" czytałam, ale tak dawno brałam się za Cobena, że teraz po tytułach trudno mi ocenić, czy to było to, czy nie to ;)
    Czasem odwyk jest potrzebny, byle nie przymusowy i nie za długi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co podoba mi się, ale jeszcze mnie nie zakoczył, tak jak w przypadku "Jedynej szansy", a jestem, w 3/4. Zobaczymy jaka końcówka. :)

      Dokładnie, im krótszy tym lepszy. ^^

      Usuń
  7. Kocham Cobena:) Nareszcie cos co przeczytałam:) Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie- będę miała kogo podpytywać o kolejne tytuły. :p

      Pozdrawiam!

      Usuń