środa, 17 września 2014

Jupiter czaruje

Podniosłam sobie dziewiarskie morale. Od dawna miałam w głowie pomysł na czapkę, ale zakonfiskowane włóczki i szlaban na rozpoczynanie nowej robótki działa jak trzeba. Zawzięłam się w sobie i dodziergałam beżowy sweter. Tutaj się przyznam, że brakuje mu jedynie plisy na guziki i schowania nitek... oj tam. W piątek skoczyłam do magicloop po towarzysza dla samotnego motka z poprzedniego posta, aby stworzyć z nich tą tajemniczą czapkę. Nie obyło się bez oglądania tej włóczkowej tęczy i podziwiania coraz to piękniejszych precelków. Planowałam wybrać sobie przy pomocy towarzystwa kolorki na kolejny sweter- "ten? czy tamten? aaa patrz, tutaj jest jeszcze o taki, ale śliczny... w którym ładniej? napewno?". Zakupy odłożyłam w czasie, bo jak zwykle muszę się namyśleć a i w kolejce miałam wtedy całe trzy, jeszcze nawet nie rozpoczęte róbótki. Miałam pójść tylko po jeden motek...
...ale przepadłam. Po raz pierwszy w życiu poczułam się tak zauroczona, że nie mogłam wyjść bez niego. Stając przed ścianką z Malabrigo Arroyo moją uwagę przykuł ostatni, samotny motek Jupiter, który aż do mnie krzyczał: "patrz! jestem piękny, najpiękniejszy, musisz mnie mieć!". Rzucił czar i już. ;) Projekt na niego miałam zanim go zobaczyłam, haha. Teraz kolej na mini odpoczynek od swetrów, więc wracam do chust. A jak to z nimi bywa jeden motek to mało (w przypadku grubszej włóczki), więc tutaj z pomocą przyszła mi TupTup, która wyciągnęła z czeluści przepastnego pudła niczym królika z kapelusza ostatni motek [jakimś cudem zachomikowany nie wiadomo czemu]. Radość ogromna i już. :) Tak oto zamiast z jednym brakującym wyszłam z trzema, ale za to jakimi!

Podczas sobotniego, jednodniowego wypadu do Torunia zaczęłam dziergać sobie czapkę. Bez prucia się nie obeszło, mimo, że było próbkowanie, liczenie, przymierzanie itd. itd. Zmotywowana do jak najszybszego ukończenia [no przecież chcę już zaczać moje arroyo... :p] podganiałam nawet w herbaciarni, na rynku, przed Planetarium a po powrocie przy oglądaniu z napisami. Nie był to prawda ekspres taki jaki by mógł być, czyt. czapka w 1 góra 2 dni, ale zważając na nastrój, inne obowiązki i ogólnie wszystko i nic, uważam, że i tak jest dobrze. Wczoraj był dzień rozpisywania, więc usiadłam, spięłam się i popijając Mogo Mogo [zieloną herbatkę z Torunia] uwinęłam się w kilka wieczornych godzin. Czapeczka poszła do testowania i za lekko ponad tydzień powinna być dostępna. ;)
Zdjęcia czekają na powstanie, bo cyknęłam sobie jedynie super-szybkie 'selfie', całkowicie niewyjściowe. Teraz moje dwie najnowsze robótki czekają na sesję, już zblokowane i wyschnięte [no dobra, jednej odrobinkę brakuje, ale się zrobi]. :)


Wracając na chwilkę do takich Toruńsko-włóczkowych smaczków- całkiem dziwne uczucie jak motki same pchają się do ręki w określonych kombinacjach a później przychodzi inspiracja. Jakby mówiły "weź nas, jesteśmy piękną parą. Jutro się sama przekonasz!". Tak to właśnie było kiedy zachwyciłam się nowymi zakupami i jeszcze pamiętam jak z artystycznym upojeniem w oczach mówiłam w sklepie "oooo jakie piękne połączenie kolorów!". A następnego dnia podczas spaceru po seansie w Planetarium (hahaha, a motek Jupiter :p) zobaczyłam 'inspirację'...


Zdjęcie dolne oczywiście przekłamuje kolory motków, które o dziwo są dosłownie takie same jak okiennice powyżej. ;) Chyba powinnam tam kiedyś wrócić ubrana w te kolorystycznie magiczne dziergadła...

Z tych kilku powodów czytanie trochę kuleje, bo chyba tylko ze dwa razy tknęłam książkę, oczywiście prosto przed snem. Zmorzyło mnie szybciej niż myślałam, więc nawet nie mam co opisywać. Dalej przy łóżku leży "Niemy Świadek" A. Christie.


Mieliście kiedyś taki spontaniczny zakup włóczki,
która jakby do Was krzyczała? Co to był za szczęśliwy motek?

25 komentarzy:

  1. na mnie wirtualnie krzyczała maharaja silk lace w kolorze berry garden :) twierdziła prosto z ekranu, że musi być moja i koniec ;) no to jest i czeka teraz na natchnienie i odpowiedni wzór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka cwana włóczka. :p
      Pewnie będzie jakaś chusta, co? Pochwal się jak znajdziesz wzór. :)

      Usuń
  2. oj tak, tylko bardzo silna wola powoduje, że nie kończy się to zakupami za każdym razem. Jak już zacznę miziać, dotykać, oglądać ....to kupiłabym wszystko nie tylko jeden motek. A i nawet zazdrosna bywam, jak ktoś sobie kupi w mojej obecności coś cudnego. Rozumiem Cię w całej rozciągłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to też, ale bardziej u mnie działa biedny portfel/konto. :p
      Najgorzej właśnie jest w stacjonarnych sklepach [mój ulubiony MagicLoop], gdzie wszystko widać na żywo i można dotykać, 'przymierzać', kombinować z kolorami... ah.
      Fajnie mieć taką piękną, włóczkową ścianę w domu, ale z drugiej strony byłby żal, że nie ma kiedy tego wszystkiego przerobić. :)

      Usuń
  3. Fajne połączenie kolorków. Myślę, że czasami trzeba się porozpieszczać jeśli nie mamy innych nałogów ;)
    serdecznie pozdrawiam
    www.wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. :) Nałóg mam herbaciany i dziewiarsko- włoczkowy. No i nie zamierzam z nim absolutnie walczyć!

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Też się nimi zachwycam.
      Dziękuję ;)

      Usuń
  5. Był szczęśliwy zakup Red Heart Baby w kolorze turkusu :) tak polubiłam tą włóczkę, że Malutka ma już 3 rzeczy z niej, a w planach jest jeszcze conajmniej kilka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To dobrze, że masz sprawdzoną włóczkę, to bardzo ważne. Zawsze wtedy można być pewnym, że robótka będzie taka jak trzeba.
      A turkus i ja lubię- w kolejce jest do kupienia kolejny. Czapka też w tym kolorze jest ^^

      Usuń
  6. Ja to mam wrażenie, że do mnie krzyczą wszystkie motki hahah :))) więc Ci się nie dziwię, że uległaś. Zestawienie kolorów bardzo fajne, już się nie mogę doczekać co z tego zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to z tym mam podobnie, aczkolwiek najbardziej jeśli chodzi o Malabrigo, Filcolanę i DiC. ^^ Akryl już na mnie nic a nic nie działa, może krzyczeć a ja głuchnę. XD

      Zestawienie było akurat z zakupów [kupiłam 'tylko' 3 motki i tak pięknie się dobrały] i na cześć inspiracji kolejnego dnia. Z turkusu mam już czapkę, a te 'wisienki' przerodzą się w chustę i może kolejną czapkę, jeśli coś zostanie. ;)

      Usuń
  7. I jak Ci się ta Christie podoba? Chcę po nią sięgnąć, ale czytałam dużo komentarzy, że przynudza... Ciekawam Twojej opinii jest :)
    Ps. Bardzo mi się podoba ten zestaw kolorystyczny... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardzo. :) Pewnie można tak to odbierać, bo dla mnie te książki są spokojne i do czytania powoli. Język jest dosyć prosty, ale nie banalny, a opowiedziane jest tyle co trzeba, bez lania wody. To nie thriller, więc całkiem inne emocje. Co nie znaczy, że gorsze, bo co chwila podejrzenia padają na kogo innego i człowiek się po 3 razy zastanawia... Ale same zakończenia są dla mnie zawsze niespodzianką. I raczej nie ma kiedy się znudzić, bo do tej pory najdłuższa jaką czytałam [ta obecna] ma zaledwie 250 stron, poprzednia o 100 mniej. ;) Ja osobiście bardzo polecam.

      Dziękuję. ;)

      Usuń
    2. Kupiłam "Morderstwo w orient expressie", jak przesłucham dam znać czy mi się podobało :)
      Dzięki!

      Usuń
  8. Zestaw kolorystyczny bardzo ciekawy i będę czekać z niecierpliwością, żeby zobaczyć efekt końcowy. A jeśli chodzi o takie "krzyki" moteczków, to ja tak mam przy każdej dostawie nowych motków w sklepie "amiQs". Tylko silna wola i brak czasu powoduje, ze nie chwytam wszystkiego jak leci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silna wola dobra rzecz, szczególnie właśnie w takich miejscach. :)

      Usuń
  9. Ominął mnie taki szczęśliwy zakup, bo w mojej pasmanterii nie można płacić kartą , a pod sklepem w autku na zakazie parkowania z niecierpliwością czekał Ślubny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też dobry sposób. ;) Przydałoby mi się czasem, bo ja tylko z kartą chodzę... :p

      Usuń
  10. Jeszcze takiego krzyku, żebym się oprzeć nie zdołała (tutaj raczej barierą jest stan konta ;() nie słyszałam. Ale uparcie szepczą do mnie motki z DiC i wiem, że w końcu ich usłucham... Czy my nie mamy początków schizofrenii, skoro głosy słyszymy?^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, chyba tak... ale w sumie mocno mi to nie przeszkadza. ;)

      DiC też na mojej liście- szczególnie smooshy, w tak bardzo nie pasującym mi, chłodnym, różowych kolorze. ^^

      Usuń
  11. Dobry wieczór,
    włączę się na moment.
    Jak by tu zacząć?
    Cześć. Mam na imię Wioleta i jestem włóczkoholiczką...

    Najgorsze są jednak sklepy stacjonarne...
    Ostatnio wyszłam ze sklepu z dwoma (ostatnie były) motkami Malabrigo Silky Merino w kolorze Piedras.
    No nie mogłam ich wypuścić z ręki. Prawie jak Whoopi Goldberg, w scenie z czekiem na 5 000 000 USD...
    Dzisiaj też weszłam tylko po druty. Wyszłam z motkiem Alpaki Aran Artesanu...
    Dobrze, że to tylko czapka. Jeden wystarczy. Większych zakupów moje konto by w tym miesiącu nie zdzierżyło.

    Pozdrawiam :)
    Idę do mojego moteczka w kolorze morskiej zieleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Wioleto :)
      Możemy podać sobie ręce. ^^
      Właśnie w stacjonarnych toczę największą walkę- dlatego czasem tylko wpadam i nawet nie oglądam, patrzę w podłogę, sprzedawcę, sufit, byle nie po półkach z motkami.
      Pochwal się później koniecznie cóż zrobiłaś z zielonego. ;)

      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
  12. Kolorki też mi się podobają. I zdarza się, że jakaś piękna włóczka do mnie krzyczy. Tylko dobrze, że jeszcze mam w miarę czyste sumienie. Ostatnio skusiłam się na ekskluzywną (jak dla mnie) włóczkę i nie wiem kiedy ją przerobię ;) Ale najważniejsze, że już u mnie jest i plan na nią też :) Mówię o jedwabiu z merynosem :) A o akrylach już daaaawno zapomniałam. Czasem kupię jako dodatek 10 lub 20% np do wełny.
    Pozdrowionka, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to też jest fajne, kupić 1 motek a porządny niż kilka akrylowych. :)
      Sama się o tym przekonałam i teraz nie umiem kupić akrylu nawet jeśli byłby za 1 grosz. Mam cały kosz i pół półki w szafce z tym ustrojstwem i nie wiem co zrobić.

      Z tego twojego motka pewnie piękna chusta powstanie- czy masz inne przeznaczenie?

      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń