czwartek, 5 lutego 2015

Suszki i dylematy

W małym i szybkim poście daję Wam znak dziewiarskiego życia. Na chwilę obecną jestem ponownie w momencie pt. 'brak czegokolwiek na drutach'. Ale za to mam dwie suszki- czyli robótki w trakcie schnięcia. :)


Ukończony sweter z Riosa, który wyglądał kilka dni temu o tak.
I czapka czekająca na pompony.
Teraz sobie dumam co i z czego robić. Chyba najbliżej mi teraz do grubego ogoniastego z jakimś dodatkiem. A zajmuje mi to znacznie więcej czasu niż myślałam, do tego stopnia, że jak byłam już prawie gotowa nabyć włóczki [szare peruvianki], to nagle sklepowa półka opustoszała. Akurat w tych dwóch kolorach jakie rozważałam.  Czuję się bardziej niezdecydowana niż stereotypowa kobieta. To za cienkie [holst], to nie w tym kolorze, to za mocno gryzie i ma włoski [lima] a tamto za drogie [malabrigo]. Weź człowieku się tutaj zdecyduj...

Może z racji braku robótki skuszę się na czytanie? Wszak "Pani Bovary" leży u mnie już chyba drugi tydzień i nijak nie chce się sama skończyć. A zaraz po niej gościć będę słowiańskie heroic fantasy.

33 komentarze:

  1. Ciekawa jestem tych suszków :) Czapka to chyba uszatka a to z Riosa, mam nadzieję, że niebawem się ukaże w całej swej krasie.
    Współczuję tych rozterek włóczkowych, no powiem Ci, że kłopot to jest ogromny jak dziewiarce wykupili wybraną włóczkę a w głowie projekt na nią już był :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo. :)
      Tak- ale żeś wypatrzyła, to uszatka.
      Rozterki mam nadal, ale za to będę dziergać sobie ostatki motek riosa.
      Zapasy trzeba wykończyć. ^^

      Usuń
  2. Ja uwielbiam wymyślać, co zrobić następnego - to takie przyjemne! I uwielbiam czekać, aż wyroby wyschną i potem przymierzać je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, ale jak mam za dużo pomysłów albo brak włóczki to zaczynam się frustrować.
      Ale przymierzanie to coś fajnego- nawet po 20 razy w trakcie dziergania. ^^

      Usuń
  3. Suszki - ciekawe określenie :) Czekam więc na nie :) Jestem ciekawa sweterka. Uwielbiam takie niezdecydowanie ;P Dobrze, że nie jestem w tym odosobniona :)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wolałabym być bardziej zdecydowana. :)
      Sweterek lada chwila, ino zdjęcia muszę wykombinować.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Agata, pokazuj szybko sweterek, bo bardzo ciekawa jestem :-) Czapę też szybko dawaj! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby zdjęcia same się zrobiły to i dzisiaj bym się pochwaliła. ^^

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że zobaczymy jakieś 'suszki' na spotkaniu we Wro! (Nowe lub starsze ;) Ja też mam jednego suszka i zaraz zwariuję, już nie mogę się doczekać końca tych męczarni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. :) I ten najnowszy będzie i ze 3 starsze [zimowy komplet].
      Najfajniej jest na początku robótki i jak już się suszy, ale jednocześnie chyba to są te największe męki.

      Usuń
    2. Dla mnie jest najlepszy środek :) Nabieranie oczek na nowy projekt - okropność, ale jak już zacznę i widzę, że fajnie wychodzi to jest super, zwłaszcza jak już można przymierzać. Ostatnie zamykanie oczek też jest straszne i czekanie aż wyschnie. Mój suszek wysechł (z moją nielegalną pomocą) i właśnie sprzątam dom, bo nie mogę się przemóc, żeby nabrać oczka :)

      Usuń
    3. No tak, jak mogłam pominąć przymierzanie. :) Robię to nałogowo. Co kilka/naście rzędów nawet. Zamykania też nie lubię, ale kąpiel to co innego.
      Mój już dziś suchutki i nie mogę się doczekać aż go jutro ubiorę. ^^ Jest taki codzienny, prosty pulloverek.

      Usuń
  6. Heh, ja od ponad tygodnia żyję w dylemacie co by teraz zrobić i nie wiem... Chyba czas zrobić zakupy :P
    A Tobie zazdroszczę tych pięknych gotowych wyrobów i czekam z niecierpliwością, aby zobaczyć je w pełnej krasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jestem w tym sama. :) Ale nawet na zakupy jestem niezdecydowana...

      Usuń
  7. Uszatke widze :-) ...i czekam na sweterek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. ^^
      Jak się uda to sweter może pojawi się na jakiś zdj. ze spotkania. :)

      Usuń
  8. mnie wymyslanie samo przychodzi stąd dużo robótek rownocześnie.
    Kolor riosa -odjazdowo piekny.
    Nad kolowcem się zastanawiam, nad wyborem wlóczki na niego także. Na sto procent będzie melanzowy. bo w tym modelu daje to najlepszy efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nie dość, że fiolety to jeszcze w tylu odcieniach. ^^ Na żywo jest obłędny.
      A kołowca i ja miałam kiedyś robić. Jak zrobisz z cieniowanej to będzie bomba. :)

      Usuń
  9. Słowiańskie heroic fantasy mówisz... to mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, wiedziałam. ^^
      Sama jestem zaciekawiona, ale niestety nie na tyle, aby zacząć czytać... nie wiem, jakiś totalny brak weny książkowej.

      Usuń
  10. Już wyczytałam wyżej, że przywieziesz suszki do Wro :) super już się nie mogę doczekać :)) dobrze, że sobota już jutro :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) miło było Was wszystkie poznać i żałuję, że byłam tak krótko.
      Ale na wiosnę odrobię!

      Usuń
  11. Z wyborem włóczki każda kobieta ma problem, ja też często dłuuugo przeglądam internetowe półki sklepowe, zanim wybiorę coś na nowy sweterek, bo zawsze coś mi nie pasuje - kolor, grubość nitki, skład albo cena... *^v^*
    No to czekamy na wyschnięcie suszków i obfotografowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ciężkie to czasem zajęcie... :(
      ale szczęściem nie pojawia się za każdym razem.

      Usuń
  12. Piekne kolorki. Śliczny jest Twój sweterek na żywo. Nie mogę się doczekać aż go obfocisz i pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeej... a będziesz go testować? ;)))

      Usuń
    2. Dzięki :)
      Sama nie mogę się doczekać gotowej sesji, ale nie wiem kiedy się uda.

      A testować będę koniecznie. Muszę tylko spisać wzór do końca. ^^

      Usuń
    3. Musisz mi powiedzieć koniecznie ile motków Riosa Ci zeszło :)) To sobie od razu zamówię :)

      Usuń
    4. Na ten co na spotkaniu w sumie niecałe 5 motków. ^^

      Usuń
  13. Trochę Ci zazdroszczę tego, że nic nie masz na drutach. Ja mam rozgrzebane z 7 rzeczy i perspektywy na kolejne w "między czasie"... ehhh... czekam na suszące się cuda :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki za szybkie uporanie się z tymi ufo-lami. ^^
      Ja mam teraz swetrzycho na drutach i z nim zdecydowanie dalej niż bliżej... i tak jeszcze pewnie kilka tygodni.

      Pozdrawiam!

      Usuń